Zastanawialiście się kiedyś skąd się wzięły ukłony?

Jest to dość popularny sposób okazywania szacunku czy też witania się, chociaż współcześnie to raczej tylko skinięcie głową a nie głęboki ukłon. Ci bardziej bardziej i tradycyjni dobrze wychowani jednak pilnują, żeby w odpowiednich okolicznościach odpowiednio się ukłonić. Co z tym wszystkim mają wspólnego drzwi?

Gdybyście pokusili się o stworzenie monografii na temat drzwi i zrobili przegląd rodzajów wejść przez stulecia, sami łatwo odpowiedzielibyście sobie na to pytanie. W naszej szerokości geograficznej pogoda jest jaka jest, mimo globalnego ocieplenia, nie zmieniła się aż tak drastycznie, a więc bywa zimno i wieje i w ogóle chce się uciec do domu i zamknąć za sobą drzwi, najlepiej żeby były szczelne i o odpowiednim współczynniku utrzymania ciepła. Nie inaczej myśleli nasi przodkowie, przez większy otwór bardziej wieje i ucieka więcej ciepła, więc dawniej drzwi były raczej niewielkie, tak mniej więcej do 150 centymetrów.

Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dawniej i ludzie byli znacznie niżsi niż dziś, to i tak wejście do domu bez nabicia sobie guza było niezłym wyzwaniem. Co trzeba było zatem zrobić, żeby nie roztrzaskać sobie głowy o nadproże? Wystarczyło się schylić.

I tak nam już to schylanie się przy wchodzeniu do czyjegoś domu (do własnego też) zostało. Dzisiaj ukłon na powitanie w kierunku gospodarzy jest czymś tak naturalnym, że mało kto zastanawia się, skąd wziął się ten zwyczaj. Współcześnie standardowe wymiary drzwi wejściowych zewnętrznych w mieszkaniach wynoszą przynajmniej 90 na 200 centymetrów, ale może być też nieco wyższe. W ofertach sprzedaży znajdziemy skrzydła o wysokości 200 do 250 cm.

W domach jednorodzinnych wysokość drzwi wynosi przeważnie 200 centymetrów, ale w ofertach sprzedaży znajdziemy także wyższe skrzydła, dopasowane do nieco wyższego otworu drzwiowego, zatem jeśli nie mamy ponad dwóch metrów wzrostu, kłanianie się jest tylko kwestią dobrego wychowania.