Po powrocie z pracy zastałem moje dzieci na schodach przed domem przyodziane w kapcie i dresy. Tato drzwi się zepsuły – usłyszałem. Jak to się zepsuły? Same? Wzięły się i zepsuły? Dopytywałem, wiedziony doświadczeniem w kwestii zdolności moich dzieci do wszystkiego. No same, Maryśka próbowała naprawiać, ale się nie dało – odparło moje młodsze dziecko. Na samą myśl jak Maryśka mogła naprawiać drzwi, zimny dreszcz przebiegł mi po plecach.

W wykonaniu mojego potomstwa widziałem już takie rzeczy, których nie wymyśliłby najlepszy nawet jasnowidz. Okazało się, że moje cudowne dzieci pokłóciwszy się o coś, ganiały się tak zaciekle, że w szaleństwie zatrzasnęły drzwi do własnego domu, nie zabierając ze sobą kluczy. I co było dalej zapytacie? Na szczęście nie była to sroga zima i ja miałem przy sobie klucze. Tak przy okazji jeśli musielibyście kiedyś otwierać zamknięte drzwi siłą, pamiętajcie o kilku zasadach. Możecie wybić tylko te drzwi, które otwierają się do wewnątrz. Nie próbujcie kopać drzwi w lekkich trampkach lub kapciach, uszkodzicie sobie stopę, a rezultat będzie żaden, nawet jeśli wybierzecie ich najsłabszy punkt tuż poniżej zamka. Nie próbujcie wybijać drzwi ramieniem, jeśli ważycie poniżej 70 kilogramów, siła to masa razy prędkość, takie cuda to tylko w amerykańskich filmach akcji. Nigdy nie uderzajcie w środek drzwi, zwłaszcza tych wzmacnianych lub metalowych, nie jesteście ani Supermenem ani Human Torch. Do zatrzaśniętych drzwi zawsze wzywajcie fachową ekipę.